Dzisiejszy wpis, który jest tak naprawdę pogłębioną odpowiedzią na niedawną dyskusję na temat odpowiedzialności finansową programisty, za nieprawidłowo wykonany kod oprogramowania. Jednym z często proponowanych rozwiązań, jest zakładanie jednoosobowych (lub praktycznie jednoosobowych) spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, gdzie zainteresowany programista pełni jednocześnie funkcję członków zarządu. Taka spółka miałaby zawrzeć umowę na współpracę B2B z pracodawca, a programista jako jej jedyny wspólnik i członek zarządu wypłaca sobie z niej wynagrodzenie. Jednocześnie jest on rzekomo wolny od odpowiedzialności finansowej. Niniejsza odpowiedź jest pogłębiona (mam nadzieję wystarczająco) analizą tego problemu i zawiera praktyczną, osadzoną w prawie i orzecznictwie sądów odpowiedź. Naturalnie dla potrzeb zwięzłości, niektóre zagadnienia upraszczam. Jeżeli Tobie to przeszkadza, to zapraszam do kontaktu indywidualnego.

Taka spółka z o.o. miałaby zawierać z pracodawcą / klientem umowę, a programista byłby w wypadku fuckapu wolny od odpowiedzialności. Naczelnym argumentem, że konstrukcja ta działa jest przytaczany zazwyczaj art. 299 §2 k.s.h. zgodnie z którym członek zarządu może się uwolnić od odpowiedzialności, […], jeżeli wykaże, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości lub w tym samym czasie wydano postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzeniu układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu, albo że niezgłoszenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło nie z jego winy, albo że pomimo niezgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości oraz niewydania postanowienia o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego albo niezatwierdzenia układu w postępowaniu w przedmiocie zatwierdzenia układu wierzyciel nie poniósł szkody.

Czyli, po prostu, jak będziesz miał zapłacić karę umowną  / zaległą fakturę  / inną należność, w której odpowiadasz za fuckup na projekcie, to składasz wniosek o ogłoszenie upadłości odchodzisz wolny. Czy to działa? NIE. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością zwalnia z odpowiedzialności wspólników, nie zarząd.

Ta konstrukcja prawna zwalnia od odpowiedzialności finansowej w bardzo wąskiej i wyjątkowej grupie przypadków. W przytaczanym art. 299 §2 kluczowe znaczenie ma jedna przesłanka – złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości we właściwym czasie. A w tej przesłance jedno słowo – właściwy czas.

Właściwy czas do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości

Zgodnie z art. 10 ustawy prawo upadłościowe upadłość ogłasza się w stosunku do dłużnika, który stał się niewypłacalny. Przy czym niewypłacalność dłużnika ma miejsce, kiedy utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Domniemywa się, że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Przy tym definicja ta znajduje wiele wyłączeń, doprecyzowań i wyjątków od wyjątków. Pojęcie niewypłacalności jest pojęciem bardzo nieostrym i w praktyce obrotu ustalenie, kiedy tak naprawdę dłużnik stał się niewypłacalny jest ekstremalnie trudne. Jest to zagadnienie na odrębne, obszerne opracowanie. Albo książkę.

Przyjmijmy jednak, że będziemy w stanie precyzyjnie określić taką datę. Zgodnie z art. 21 ustawy prawo upadłościowe dłużnik jest obowiązany, nie później niż w terminie trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, zgłosić w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości. […].

Przy czym samo zachowanie terminu, o którym mowa w art. 21 ustawy prawo upadłościowe, nie jest wystarczające dla stwierdzenia, że wniosek o ogłoszenie upadłości został zgłoszony w właściwym czasie. Właściwy czas w rozumieniu art. 299 § 2 k.s.h. oznacza taki moment, w którym wprawdzie wszystkich wierzycieli nie da się już zaspokoić, ale istnieje jeszcze majątek spółki pozwalający na co najmniej częściowe zaspokojenie jej wierzycieli w postępowaniu upadłościowym. W związku z powyższym, dla skorzystania przez członków zarządu z wyłączenia odpowiedzialności za zobowiązania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością niezbędnym jest wykazanie, iż z masy upadłości udało się zaspokoić wierzycieli przynajmniej w części.

Koszty postępowania upadłościowego

Załóżmy zatem, że udało się prawidłowo złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości i faktycznie sąd nadała sprawie bieg. Zgodnie z art. 342 pkt. 1 prawa upadłościowo należności podlegające zaspokojeniu z funduszów masy upadłości dzieli się na kategorie, które zaspokaja się w sposób przewidziany w treści Działu II ustawy. Zgodnie z art. 343 pkt. 1 prawa upadłościowego z masy upadłości zaspokaja się w pierwszej kolejności koszty postępowania, a jeżeli fundusze masy upadłości na to pozwalają – również inne zobowiązania masy upadłości, […] w miarę wpływu do masy upadłości stosownych sum.

Zanim w ogóle dojdzie do zaspokajania wierzycieli w toku postępowania upadłościowego, pokryte muszą zostać koszty samego postępowania. W skład tych kosztów wchodzą wydatki bezpośrednio związane z zabezpieczeniem, zarządem, likwidacją masy upadłości. W szczególności są nimi wynagrodzenia syndyka masy upadłościowej za prowadzenie czynności likwidacji masy upadłościowej. Koszty te są różne w zależności od wielu czynników, wśród których wymienić należy wielkość masy upadłościowej, liczbę i rodzaj wierzycieli, a nawet specyfikę sądu upadłościowego prowadzącego postępowanie. Z aktualnej praktyki upadłościowej koszty te wynoszą przynajmniej 50.000 złotych, lecz mogą być znacząco wyższe. Po pokryciu tych kosztów na zaspokojenie wierzycieli musi zostać jeszcze kwota, która powinna ich zaspokoić choćby w minimalnym stopniu.

Podsumowanie

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością nie jest mechanizmem pozwalającym na uniknięcie odpowiedzialności za nieprawidłowo wykonany kod oprogramowania.  Jest ona fantastycznym narzędziem do osiągnięcia bardzo wielu rezultatów gospodarczych i finansowych. Na pewno nie daje ona jednak zabezpieczenia przed odpowiedzialnością finansową, jeżeli jesteś jednocześnie wspólnikiem i członkiem zarządu. Do tego celu znacznie lepiej sprawdzają się inne narzędzia.

 

P.S.

Nadmienię tylko o jednym narzędziu do zabezpieczenia siebie przed odpowiedzialnością finansową. Najlepszym i najlepszym zarazem. Negocjuj umowy. Normalny i rozsądny pracodawca, nie powinien mieć problemu ze zgodzeniem się na pewne wyłączenia odpowiedzialności (na przykład ograniczenia do wysokości wielokrotności pensji, brak odpowiedzialności za rozwiązania biznesowe, ścisły podział pól obowiązków). A jeżeli Twój pracodawca oczekuje, że podpiszesz z nim umowę B2B i jednocześnie nie chce o powyższych (i podobnych) propozycjach rozmawiać, to zastanów się, czy na pewno chcesz dla takiego pracodawcy pracować. Umowa to dwustronne porozumienie, a nie gnębienie jednej strony przez drugą.

Pozwolę sobie przytoczyć tylko jeden przykład klauzuli, którą zaproponowano jednemu mojemu klientowi.

Zleceniobiorca przyjmuje do wiadomości i akceptuje, iż Usługi wykonywane przez niego dla Zleceniodawcy, mogą być elementem zobowiązań i świadczeń przez Zleceniodawcę na rzecz osoby trzeciej (dalej: „Klient”), w oparciu o umowę zawartą przez Zleceniodawcę z takim Klientem (dalej: „Umowa Główna”). W przypadku poinformowania Zleceniobiorcy przez Zleceniodawcę o zawarciu albo treści tej Umowy Głównej lub o wynikających z niej warunkach, wykonywanie niniejszej Umowy przez Zleceniodawcę będzie ściśle związane z wykonywaniem Umowy Głównej. W związku z tym:

1) Zleceniobiorca zobowiązany będzie do wykonania, na zasadach wynikających z Umowy Głównej, czynności i obowiązków – tak samo, jak to obciąża Zleceniodawcę wobec Klienta;

2) Zleceniodawca ma wobec Zleceniobiorcy takie same prawa, jak prawa przysługujące Klientowi wobec Zleceniodawcę;

3) na żądanie Zleceniodawcę Zleceniobiorca ponosi odpowiedzialność wobec Klienta – na takich samych zasadach i w takim samym zakresie, jak odpowiedzialność Zleceniodawcę wobec Klienta, oraz Zleceniobiorca ponosi odpowiedzialność wobec Zleceniodawcę na takich samych podstawach i w zakresie nie mniejszym, jak podstawy i zakres odpowiedzialności Zleceniodawcę wobec Klienta;

4) w przypadku postanowień Umowy Głównej nie dających się pogodzić z niniejszą Umową, pierwszeństwo mają postanowienia Umowy Głównej, chyba, że Zleceniodawca wskaże inaczej – w razie wątpliwości Zleceniobiorca wystąpi do Zleceniodawcy o udzielenie stosownego wyjaśnienia w tym zakresie.

Ja osobiście nie uwierzyłem w poziom nierówności tego zapisu i czytałem go klika razy zanim upewniłem się, że to nie żart. Pracodawca oczekiwał, że pracownik (na B2B), weźmie na siebie pełną odpowiedzialność, za zawierane przez niego w przyszłości z jego klientami umowy. Pełne przerzucenie odpowiedzialności na pracownika.

Nie polecam. 1/10.