Zostałeś zrekrutowany! Gratuluję. Ustaliłeś warunki, fee, godziny pracy, nowego Maka, owocowe wtorki i Multisporta z plusem, żeby chodzić na ten sam crossfit, co kolega z Amazona. Miła Pani rekruterka z czarującym uśmiechem podsumowuje, że dział HR prześle standardową umowę, nie masz się niczym przejmować, podpisać i odesłać. „Witamy w zespole!” i zamyka Tindera. Podpisujesz i maszerujesz w świetlaną przyszłość trzymając się za ręce z kolegami z teamu wdrażać kolejny soft na produkcji… Albo i nie.

Bezpiecznie zakładam, że jeżeli tu jesteś i to czytasz, to rozumiesz, że podpisanie umowy to nigdy nie jest zwykła formalność i dobrze by było choćby ją przeczytać. A jak już przeczytasz te naście stron kontraktu to dobrze by było zrozumieć, na co takiego patrzysz. Jako, że prawnicza nowomowa jest tylko odrobinę mniej skomplikowana niż Malbolge, dobrze jest wiedzieć na co patrzysz i znaleźć choć podstawowe czerwone i żółte flagi powiewające w Twojej umowie B2B. Do dzieła!

Uwaga techniczna: W tym wpisie przytaczam trochę prawdziwych klauzul z umów B2B. Z oczywistych przyczyn nie mogę podać skąd pochodzą, zatem przyjmijmy, że ich autorem jest Skynet (unrelated).

0. Jesteś przedsiębiorcą – handluj z tym

Oczywista oczywistość, która dla jest dla wielu nieoczywista. Podpisując umowę B2B (buisness to buisness) zakładasz działalność gospodarczą. To znaczy, że nie tylko płacisz ryczałtowy ZUS, liniowy podatek i może nawet łapiesz się na IP BOX’a, ale przede wszystkim PONOSISZ RYZYKO GOSPODARCZE. Co to takiego?

To znaczy, że nie ma dla Ciebie litości. Jeżeli coś podpisałeś w kontrakcie, to najprawdopodobniej będzie to skuteczne. Praktycznie każde ustalenie jakie zawrzesz w umowie będzie co do Ciebie wymagalne i skuteczne. A część z nich będzie zapewne dość nieprzyjemna. Kary umowne, NDA, zakazy konkurencji, żeby wymienić kilka.

I nie ma co się łudzić. Twój pracodawca poza byciem spoko ziomem, tworzącym przełomowe rozwiązania, które rozwijają Web 5.0 i distruptują rynek hulajnóg elektrycznych w Ameryce Środkowej, tak że Gojek zagryza paznokcie, przede wszystkim prowadzi dochodowy biznes. Zatrudnienie Ciebie to wydatek rzędu przynajmniej niskich setek tysięcy złotych rocznie. Prawnik, który obsługuje twojego pracodawcę dostał solidne pieniądze za to, żeby to ryzyko zminimalizować. I nie zrozum go źle. Nikt nie robi tego w złej wierze. Po prostu zawierając z Tobą umowę firma ponosi ryzyko finansowe większe, niż zmiana dostawcy darmowych lunchy na diversity week, więc musi mieć to dobrze ułożone prawnie.

  1. Nie jesteś pracownikiem

Na kontrakcie B2B nie dotyczy Cię też pomoc Inspekcji Pracy i związków zawodowych. Jesteś sam. Z punktu widzenia prawa, w relacji ze swoim pracodawcą jesteś firmą zewnętrzną taką samą jak UPC czy Energa. Nie dotyczą cię zatem żadne mechanizmy ochrony z prawa pracy, takie jak:

– Urlopy i urlopy na żądanie

– Godziny pracy

– Czas pracy

– Rozliczenia wyjazdów służbowych

– Ograniczenia odpowiedzialności za spowodowaną szkodę do wielokrotności wynagrodzenia

– Ochrona wynagrodzenia

– Gwarantowane wynagrodzenie chorobowe (kalkulowane jest od najniższego ZUS, tylko jeżeli płacisz składkę chorobową

– Wiele innych…

Wszystkie te kwestie możesz sobie wynegocjować w umowie, ale bez odpowiedniego zapisu w nie masz żadnej gwarancji praw w tych obszarach. Tak więc super, że masz wysoką stawkę godzinową, możliwość zaliczenia w koszty leasingu na samochód i niski ZUS. Ale pamiętaj, że za tym wszystkim idzie cena. Tą ceną jest brak wsparcia Państwa. Nie możesz sobie pozwolić na niechlujność, bo nie ma dla Ciebie taryfy ulgowej.

  1. Ewidencja pracy

Wykonawca zobowiązuje się do rzetelnego rejestrowania, we wskazany sposób, czasu poświęconego na wykonywanie zadać w tym jej klientów, w danym okresie rozliczeniowym. Strony zgodnie postanawiają, że Skynet ma prawo, w wiążący Wykonawcy sposób, weryfikowania, z uwzględnieniem doświadczenia Skynet, czasu zaewidencjonowanego przez Wykonawcę w ewidencji, poświęconego przez Wykonawcę na wykonywanie zadań.

Jeżeli pracujesz na stawce godzinowej to oczywistym jest, że powinieneś prowadzić ewidencję przepracowanych godzin. Bez tego nie ma możliwości obliczenia Twojego wynagrodzenia. Bardzo ważnym jednak jest, kto i jak ma prawo prowadzić jej weryfikację. Jeżeli oddajesz Skynet prawo do nieograniczonego decydowania w tym zakresie, to znaczy, że możesz któregoś dnia obudzić się w świecie, gdzie mimo iż pracowałeś po 200 – 220 godzin, twój team leader obetnie Ci godziny do 160, bo zgodnie z jego doświadczeniem nie powinno to zająć więcej czasu.

  1. Przeniesienie ryzyka gospodarczego na programistę

Wykonywanie umowy przez Wykonawcę będzie ściśle związane z wykonywaniem Umowy Głównej. W związku z tym: (i) Wykonawca zobowiązany będzie do wykonania, na zasadach wynikających z Umowy Głównej, czynności i obowiązków – tak samo, jak to obciąża Skynet wobec Klienta, (ii) Skynet ma wobec Wykonawcy takie same prawa, jak prawa przysługujące Klientowi wobec Zleceniodawcę, (iii) na żądanie Skynet Wykonawca ponosi odpowiedzialność wobec Klienta.

Ta klauzula jest chyba najbardziej brutalnym zapisem jaki zdarzyło mi się widzieć w umowie z programistą.  Stanowi ona całkowite przerzucenie odpowiedzialności organizacyjnej na Ciebie, jednocześnie nakładając Ci obowiązki, na które zupełnie nie masz wpływu. Mogą to być zmiany godzin pracy, stawek godzinowych, zakazów konkurencji itd. Podpisując coś takiego w zasadzie oddajesz się w gloryfikowaną współczesną niewolę swojego nowego pracodawcy. Twój szef pozyska nowego klienta i naobiecuje mu, że będziesz pracował po 60 godzin w tygodniu – teraz to Twój problem. Mniam!

  1. Bardzo szerokie zakazy konkurencji

Wykonawca zobowiązuje się w trakcie obowiązywania niniejszej umowy i w okresie 2 lat od jej rozwiązania do powstrzymywania się od jakiejkolwiek działalności konkurencyjnej wobec Skynet, w tym bez ograniczenia terytorialnego oraz wynikającego z formy prowadzonej przez Wykonawcę działalności. Przez działalność konkurencyjną, rozumie się w szczególności działalność polegającą na: (i) nawiązywaniu z osobami trzecimi stosunków pracy lub świadczeniu na ich rzecz usług; (ii) podejmowaniu i prowadzeniu osobiście i na własny rachunek działalności konkurencyjnej wobec Skynet.

Dość powszechną praktyką w branży jest umieszczanie w umowach B2B klauzul o zakazie konkurencji. O ile jest zrozumiałym, że kiedy pracujesz u jednego pracodawcy, nie powinieneś równolegle podejmować pracy u jego konkurencji, o tyle już zabranianie Tobie w wolnej chwili budowania własnego startupu, albo zakaz pracy w Twojej dziedzinie po zakończeniu współpracy ze Skynet mogą poważnie utrudnić Ci plany życiowe.

UWAGA! Bardzo często pomijaną kwestią jest wynagrodzenie za zakaz konkurencji po rozwiązaniu umowy B2B. Jeżeli masz być związany po rozwiązaniu umowy zakazem konkurencji, to za taki zakaz należą Ci wynagrodzenie w wysokości przynajmniej 25% wynagrodzenia, które miałeś w Skynet.

  1. Ekstremalnie długie terminy zapłaty

Zapłata wynagrodzenia nastąpi w ciągu 30 dni od daty otrzymania faktury lub rachunku, na rachunek bankowy wskazany przez Wykonawcę na fakturze lub rachunku.

Standardem w branży są płatności albo do 10 dnia miesiąca, albo 14 dni od daty wystawienia faktury. Ale mimo tego często zdarza się, że w czasie rozmowy słyszysz, że płatność będzie do 10, a w praktyce dostajesz taki zapis w umowie.

  1. Zakaz posługiwania się własnym sprzętem elektronicznym

Wykonawca nie ma prawa instalować ani posługiwać się, na terenie lokalu Skynet w żadnych innych celach, oprogramowaniem komputerowym, komputerami i innymi urządzeniami – które nie zostały mu zapewnione przez Zleceniodawcę.

Zapis całkowicie zrozumiały z przyczyn bezpieczeństwa, pod warunkiem, że pracujesz w miejscu o podwyższonym poziomie poufności. Zdarzają się oczywiście takie miejsca, jednak zakaz wnoszenia własnego telefonu do pracy to najczęściej jest przerostem formy nad treścią i przejawem daleko posuniętego braku zaufania. Enjoy your new work enviorment!

  1. Kontrola wysokości odszkodowania za plagiat

W przypadku wystąpienia naruszenia praw autorskich, zarówno osobistych, jak i majątkowych Wykonawca przyjmie na siebie pełną odpowiedzialność za powstanie oraz wszelkie skutki powyższych zdarzeń.

Co jest nie tak z tym zapisem? Przecież jeżeli naruszyłeś czyjeś IP to powinieneś ponieść za to odpowiedzialność. Zgoda, ale brakuje tutaj sposobu określenia wysokości tej odpowiedzialności. Powiedzmy, że dopuściłeś się nieświadomie plagiatu fragmentu kodu, który w twojej ocenie zająłby około miesiąca, żeby go napisać. W zależności od szczegółów możesz mieć przed sobą odpowiedzialność rzędu kilkunastu – niskich kilkudziesięciu tysięcy złotych. Tylko, że jeżeli przyjmiesz na siebie odpowiedzialność w sposób opisany w tej klauzuli, to odpowiadać będziesz bez ograniczeń, nawet jeżeli Skynet dla „świętego spokoju” zapłaci autorowi w ugodzie 100.000 zł. W takiej sytuacji ponosisz odpowiedzialność za tę ugodę.

  1. Odpowiedzialność za koszty sądowe naruszenia własności intelektualnej

W przypadku wystąpienia przez jakąkolwiek osobę trzecią zgłaszającą roszczenia z tytułu naruszenia jej praw na dobrach niematerialnych, w szczególności praw autorskich, zarówno osobistych, jak i majątkowych, Wykonawca pokryje wszelkie koszty związane z udziałem Skynet w postępowaniu sądowym oraz ewentualnym postępowaniu egzekucyjnym, w tym koszty obsługi prawnej takich postępowań po stronie Skynet.

Kod jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego i ponosisz odpowiedzialność za jego wytworzenie nie naruszając praw osób trzecich. Jeżeli popełniłeś (nawet nieumyślnie) plagiat to trudno, Twoja odpowiedzialność i powinieneś za to odpowiedzieć. W tym przykładzie mamy jednak dwa problemy. Po pierwsze odpowiedzialność jest niezależna od wyniku takiego postępowania. Po drugie, jesteś odpowiedzialny za koszty obsługi prawnej bez żadnego ograniczenia. Czyli jeżeli nawet postępowanie będzie wygrane, to będziesz musiał pokryć koszty prawnika który bronił Skynet bez ograniczeń kwotowych.

  1. Cenzura wypowiedzi

Wykonawca zobowiązuje się nie wykorzystywać służbowych środków porozumiewania się na odległość, w sprawach nie związanych z wykonywaniem obowiązków wynikających z niniejszej umowy lub do działań szkodzących lub mogących zaszkodzić wizerunkowi Skynet.

Dobrze jest uważać w umowach B2B na klauzulę zakazu wypowiedzi publicznie, kontaktu z prasą, mediami. Takie klauzule dla skuteczności okraszone są sutymi karami umownymi. Przyznam jednak, że jeżeli firma musi się uciekać do korzystania ze straszaków w umowie, żeby pracownicy nie wypowiadali się o niej publicznie, to powinna nam się zapalić do najmniej pomarańczowa lampka odnośnie tego w co się pakujemy.

  1. Nieprecyzyjne obowiązki

Skynet powierza Wykonawcy stałe wykonywanie, a Wykonawca przyjmuje do wykonywania czynności polegających między innymi na: […].

Więc na rozmowie miałeś być teamleaderem zespołu pracującego przy tej nowej ekscytującej aplikacji do śledzenia rojów pszczół? Z taką klauzulą możesz dowiedzieć się po tygodniu, że temat jednak nie wypalił i będziesz teraz zajmował się testowaniem tej fascynującej aplikacji dla księgowych. Tylko przez najbliższy czas. Rok, no dwa maksymalnie…

  1. Bezpłatne obowiązki dodatkowe

Wykonawca zobowiązany jest do uczestniczenia w ewentualnych szkoleniach, a także do podejmowania wszelkich innych wskazanych przez Skynet form udoskonalania posiadanych umiejętności zawodowych.

Miałeś plany na wieczór? Szkoda, żeby ktoś zrobił szybkie szkolonko od 17:00 do 22:00. Klauzule tego rodzaju często dotyczą uczestniczenia w szkoleniach, obowiązku przygotowywania dodatkowych nieodpłatnych publikacji, albo szkolenia nowo przychodzących pracowników.

Słowo końcowe 

Odpowiadając na krytykę tych propozycji:

Przecież to absurd, nikt nie ośmieli się skorzystać z tych zapisów, bo będzie spalony w branży 

– Wszystko zależy od pozycji obu podmiotów. Jeżeli mówimy o małym, lokalnym software house, to pewnie nie zdecydowałby się na taki ruch. Jeżeli mowa o dużych, prestiżowych pracodawcach, to sytuacja nie jest już tak oczywista. Amazon, coś Ci to mówi?

Wszyscy mają takie zapisy i nigdy jeszcze tego nie zastosowano.

– Chyba, że się ośmieli i będziesz pierwszym. I co teraz? Podpisałeś, jest skuteczne.

Na rynku jest wiele firm, mamy rynek pracownika i sobie pójdę gdzieś indziej.

– Zgoda, tylko celem podpisania nowej umowy jest w założeniu wykonywanie jej możliwie długo, a nie szukanie nowego pracodawcy chwilę po poprzedniej zmianie. Jeżeli masz zamiar zaraz sobie wyjść z toksycznego układu, to po co w ogóle w niego wchodzisz?

To są szczegóły, czepianie się. Nikt naprawdę nie będzie tak dokładnie patrzył.

– Jeżeli relacje są dobre, to masz rację. Ale jeżeli w firmie zawiśnie kosa, co może zdarzyć się niezależnie od Ciebie, to w sytuacji spadku zaufania najmniejsze pierdoły mogą stać się pretekstem do nałożenia kar.