Dziś o krótko, ale istotnie i treściwie.

Jednym z najważniejszych klauzul w umowach wdrożeniowych jest uregulowanie odpowiedzialności z tytułu kar umownych. W uproszczeniu karą umowną jest każda kwota, którą jedna strona umowy płaci na rzecz drugiej z tytułu odszkodowania za nieprawidłowe wykonanie umowy, przewidziana w jej treści. Prosta konstrukcja, o bardzo szerokich zastosowaniach. W umowach wdrożeniowych najczęściej stosowana przy opóźnieniu w wykonaniu systemu, złamaniu zakazu zatrudniania, czy NDA. Branża w dużej mierze przyzwyczaiła się do stosowania tego mechanizmu.

Często kara umowna stosowana w umowach nie jest jednak określana w formie sztywnej kwoty (np. 100.000 złotych za złamanie zakazu konkurencji), a w sposób wynikowy (np. 0,5% wartości projektu za każdy dzień opóźnienia w wykonaniu). I właśnie ten drugi sposób stał się przedmiotem orzeczenia Sądu Najwyższego. W dniu 9 listopada 2018 roku w sprawie V CSK 640/17 Sąd Najwyższy – Izba Cywilna wydał wyrok w którym stwierdził, że zawierając umowę w której zastrzeżono kary umowne, wykonawca musi znać ich maksymalną wysokość. Sprawa dotyczyła sporu między firmami budowlanymi, jednak rozstrzygnięcie ma wprost zastosowanie również dla innych branż.

W praktyce oznacza to, że za każdym razem kiedy umieszczamy w umowach wynikowe kary umowne należy umieścić w nich maksymalną wysokość, jaką może ona przybrać. Przykładowo, za opóźnienie w wykonaniu projektu będzie należała się kara umowna, jednak nie więcej niż określna kwota pieniężna. W przeciwnym wypadku tak zapisana kara umowna będzie mogła zostać uznana za nieważną.

W uzasadnieniu wyroku zaznaczono, że o nieważności umowy można by mówić dopiero wówczas, gdyby stwierdzić, że o ile strona zdawałaby sobie sprawę z konsekwencji kolejnych kar umownych, to nie zawarłaby umowy. Warunkiem zatem uznania zapisanej kary umownej za nieważną, jest wykazanie, że gdyby strona wiedziała o potencjalnej wysokości kary umownej, to nie zdecydowałaby się na zawarcie umowy.